Kurde matka zrobiła se wakacje w Rzymie, a ja się zastanawiam czy ta tak zwana "wolna chata" mi bardziej służy czy szkodzi. Z jednej strony jest zarąbiście, robię co chce, spię do której chce, słucham muzy tak głośno jak chce, nie zamykam deski od klopa, a wczoraj chlałem wino w wannie pełnej piany i otoczonej świeczkami słuchając dream theater. Z drugiej jednak strony żołądek coraz bardziej protestuje przeciwko śniadaniom i kolacją typu popcorn, chipsy, cola i piwo, a obiadom w mcdonaldzie, bezsenność się mi jeszcze pogarsza, a burdel w domu uhhh... (że już o praniu suszącym się 4 dzień na dworze nie wspomnę xD) No ogólnie jest lajtowo ale mam nadzieję, że jednak od nastepnego miesiąca się za siebie wezmę xD
Swoją drogą w ostatni weekend bawiłem się całkiem dobrze więc dzięki wszystkim którzy się do tego przyczynili, a zwłaszcza gospodarzom za ugoszczenie mnie w iście, że tak ujmę "katolickim" stylu oraz suplexy

Nastepnym razem do Wawy zawitam 24 października na pierwsza od ponad 16 lat prawdziwą gale wrestlingu w naszym kraju! Wybiera się ktoś ze mną? ^^
PS: Cosplay Kariny był moim najlepszym cosplayem w życiu niezmiernie cieszę się, że i ja mogłem walić w niewidzialną ścianę xD
PS2: Ostatnio zauważam pewną hm tendencje u znajomych do bycia nieszczęśliwym. Przykre. Jezus ze mnie chujowy ale może choć spróbuje doradzić by cieszyć się rzeczami małymi, choćby nawet butelką wina...
--
BEER!! ...........MONEY!!!
--
سشمشة شمثتنعة
--
my prince's knight.
--
سشمشة شمثتنعة
Previous Page12Next Page